Personalizacja zabije motoryzację

W którą stronę idzie motoryzacja? Downsizing, samodzielność, systemy aktywnej opieki? Obawiam się, że pozostały etap to automatyczna personalizacja prowadzenia.

W czasach personalizacji, bystrych układów protekcji i elektronowych asystentów dostępnych na każde wykrzyknięcie poszukuję czegoś bezproblemowego. Gdzieś w salach konferencyjnych w najobszerniejszych stolicach globu runą wole, o implementowaniu produktów, które mogą mi ulżyć. Poprzez to prędzej odnajduję interesujące mnie przedmioty, piosenki, które mogą mi się pociągać i reklamy, które nie powodują, iż je rozwiązuję.

Aczkolwiek w tym planowaniu faktyczności, rzeczywistość pokonuje komputerowców. A problemem jesteśmy my – użytkownicy. Gdyż z jednej strony niezwykle cieszę się, że polecane dla mnie utwory na Spotify to głównie ciężki rock. Z kolei uzewnętrznia się, iż pomiędzy Slayera i Anthrax umieją wskoczyć Fasolki… gdyż wszak córeczka upomina się aby jej odłożyć co wieczorem.

Genialnie, iż na Youtube rozróżniam głównie egzaminy czterokołowców i Gonciarza (który jest dla mnie objawieniem tego roku). Przeciwnie zaś równie cyklicznie jestem nacierany Świnką Peppą.

Wreszcie wyśmienicie odczuwać Allegro naszpikowane felgami, kosmetykami automobilowymi i płytami… A między nimi pieluchy i zabawki dziecięce.

Oficjalnie chciałbym poprosić developerów aplikacji i układów protekcji o dorzucenie akcentu “żona / córeczka korzystała z mego urządzenia”. Korzystałbym.

Bowiem życie powszednie pisze kompletnie generyczne scenariusze. O tym, iż kobiecie nie chce się przelogować na własny profil. O tym, że dziecko dopomina się swoich ulubionych rzeczy – raptownie i z zdumienia. Iż kreowanie odrębnych profili na komputerze, tablecie i telefonie byłoby składaniem afektowanych sposobów na domostwo tego.

I z tego powodu tak potrafię docenić motoryzację taką jak znamy – glob tycio zacofany, w którym jedyne co mogę przesiać to podświetlenie i, gdy producent to zaplanował, różne stopnie utwardzenia odroczenia. Alternatywy są ograniczone i… Sam podejmuję te wole.

Doskonale mieć ten ograniczony wybór. Ponieważ ja mam taki koszmar, w którym marnujemy tą decyzyjność. Iż ustrój na bazie godziny, dnia tygodnia i mego harmonogramu dnia zakomunikuje mi jak mam jechać. Iż w piątek po pracy samochód mówiłby mi, żebym się zrelaksował. Sielankowym instrumentem jazdy. W czasie gdy właśnie wówczas pragnę sportowych odpowiedzi na pedał gazu. W przeciwnym razie usnę za kierownicą po intensywnym tygodniu.

Raz za razem ganię producentów automobili, że kompletny świat idzie szybko do przodu, a oni mają swoje gnuśne tempo. Iż te ekrany dotykowe to mizerne, iż interface komputera pokładowego to przeczenie reguł Ux, a możliwość indywidualizacji kolorytów wnętrza ich obrasta. Aczkolwiek w tym momencie to dobrze. Nie pragnę żeby coś mi mówiło jak mam jechać.

Od czasu do czasu łatwiejsze jest bardziej wartościowe. I chcę korzystać z beneficjów motoryzacji w takim stanie dokąd będę mógł.

Chciałbym żeby motoryzacja pozostała tą ostoją, w której kierowca podejmuje wole.

Ten wpis został opublikowany w kategorii motoryzacja i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.